Jestem uzależniona! Czyli prawdziwa historia dziewczyny, która wpadła w szpony gier komputerowych

Hejka!

Wydaje mi się, że chyba każdy z nas jest od czegoś uzależniony, w mniejszym lub większym stopniu. Nałogów jest wiele, są one szkodliwe lub nie koniecznie. Jednak pozory mogą mylić, wszystko co nadużywane nie przynosi dla nas korzyści. Największym problemem jest wyjście z całej sytuacji, trzeba wzywać specjalistę, czy może samo przejdzie? W dzisiejszym poście chciałabym Wam opowiedzieć historię o swojej walce z uzależnieniem od gier komputerowych, jeśli jesteście zainteresowani nie pozostaje nic innego jak czytanie dalej!



Miałam kiedyś przeprowadzoną lekcje na temat gier, komputerowych jak i również takich, które możemy zainstalować sobie na nasze poczciwe telefony. Według statystyk dziewczyny w wieku 13-19 lat grają tylko 3 godziny w tygodniu. Dla jednych może być to bardzo dużo, jednak dla mnie osoby, która grała około 15 godzin DZIENNIE jest to jak jedna kropla w oceanie.


Jeśli by wsiąść pod uwagę te statystyki wychodzi na to, że jestem jakimś wybrykiem natury. Wiecie co? Faktycznie tak było, moje życie zamieniło się w jedno wielkie zdobywanie poziomów oraz nabywanie nowych postaci. Mój obraz rzeczywistości zatarł się całkowicie.







Początki

Nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma swoje początki. U mnie uwielbienie do gier komputerowych zaczęło się dość niepozornie. Muszę przyznać, że na początku gimnazjum było mi bardzo ciężko, byłam zdziwaczała do granic możliwości, w dodatku moja nieśmiałość nie przynosiła mi przyjaciół na tacy. W Sylwestra 2013 roku umówiłam się z kolegą, że przegramy cały ten czas jaki i Nowy Rok. Akurat tamtego czasu pogrywałam sobie w Battlefield Heroes, gra pozwala nam na granie z innymi osobami za pośrednictwem internetu dlatego też idealnie nadała się na wyzwanie. Grało się bardzo przyjemnie. Nic poza tym, zazdrościłam innym, że mogą spędzić ten czas w gronie znajomych dobrze się bawiąc, jak nastolatkowie z NORMALNYM życiem. Trudno, ja wybrałam inną drogę. 
Po jakimś czasie zapomniałam o tym całym zdarzeniu i odkryłam nową grę - League of Legends ,w niej również możemy grać z innymi osobami. Nadeszły wakacje, cudowny czas kiedy to można wypocząć, pozwiedzać wspaniałe miejsca i GRAĆ! 
Teraz zacznie się ta najmroczniejsza część mojej opowieści.
Konto w nowej grze założone to też można zaczynać przygodę w nowym świecie. Najwyższy poziom jaki można osiągnąć jest to poziom 30. Z opowieści innych dowiedziałam się, że wbijanie tych poziomów trochę trwa, dlatego nie zostało mi nic innego jak wziąć się do roboty. Na początku wszystko przebiegało całkiem normalnie, spałam jak człowiek, nie omijałam posiłków i chodziłam do toalety. 

Po trzech tygodniach wakacji moje życie zmieniło się nie do poznania, zapatrzenie w grę było takie ogromne, że chodziłam spać o 6, natomiast wstawałam o 10. Najlepsze jest to, że śniły mi się nowe strategie w grze, oraz to jak moje statystyki pną się ku górze. To przerażające, że nawet podczas snu, myśli się o tym co zamierza się zrobić w grze. Zapomniałam, że istnieje coś takiego jak posiłek, nawet starania mojej babci, która przynosiła obiady na moje biurko - na nic się nie zdały. Do toalety chodziłam maksymalnie dwa razy w ciągu dnia. Byłam jak maszyna, nic się dla mnie nie liczyło poza graniem. Moja rodzina była przerażona, ponieważ nigdy nie widzieli mnie w takim stanie. Chcieli mi pomóc, ale nie wiedzieli jak. Wiecie co jest najgorsze? Jeśli ktoś mi powiedział, że to co robię jest chore, że jestem uzależniona to ja wtedy się wypierałam. Moja odpowiedź zawsze była taka sama: ,, Gram 15 godzin i jestem z tego dumna!". Zupełnie nie zauważałam tego jak bardzo się zmieniłam.


Szkoła

Największe problemy przyszły w momencie, gdy moje idealne wakacje dobiegły końca a trzeba było wrócić do szkoły. Niestety moje postanowienie nie zostało spełnione i nie udało mi się osiągnąć najwyższego poziomu jaki jest możliwy. W związku z tym zdarzało mi się nie pójść do szkoły, oszukiwałam babcię, że źle się czuję. Zawsze szukałam jakiejś wymówki. Granie stało się moim sensem życia.  Nie widziałam problemu, bo przecież ja chciałam osiągnąć cel, a tylko to się liczy, prawda?



Lek 

Udało mi się! 30 poziom osiągnięty, gdy zobaczyłam ten komunikat byłam wzruszona i szczęśliwa, że moja ciężka praca się opłaciła. Pograłam jeszcze jakiś czas, bowiem na najwyższym poziomie gra się nie kończy, później jest możliwość zdobycia dywizji, ale nie będę się na tym skupiać. Gdy zobaczyłam jak bardzo trudne pójście wyżej, gra mi się znudziła. Fakt, pewnie czekaliście na jakieś spektakularne zakończenie, gdzie odwiedziłam specjalistę od uzależnień albo coś w tym stylu. Wybaczcie, że Was rozczarowałam, jednak...jestem dość nietypową osobą.


Uzależnienie pozostaje do końca

Tutaj chciałabym Wam przybliżyć dość śmieszną sytuację, która miała miejsce tuż po moim "wyleczeniu się" z grania. Bowiem postanowiłam sobie, że skupię się na poznawaniu nowych osób. W końcu nadeszła dobra okazja, aby to przetestować! Wiecie jakie było moje pierwsze pytanie jakie zadałam tym osobom? Nie obchodziło mnie to ile mają lat, jak się nazywają, najważniejsze było dla mnie: "Jaka jest twoja ulubiona postać z League of Legends?" Tak, to właśnie było to pytanie jakie zadałam, gdy sobie to przypominam w chwili obecnej, chce mi się płakać z mojej głupoty!



Takim nieco śmiesznym akcentem chciałabym zakończyć dzisiejszy wpis. Jestem ciekawa czy wy gracie w gry komputerowe, a może ich nie znosicie? Jesteście od czegoś uzależnieni? Przyznawać się! 💓

35 komentarze:

  1. Pamiętam, jak miałam przyjaciela, z którym w sumie pokłóciłam się właśnie przez LOL'a. Zapraszał mnie do siebie bardzo często, a gdy już przychodziłam, przez cały czas grał, rozmawiając z kolegami przez skype'a. Szczerze mówiąc, to właśnie ta gra zepsuła naszą kilkuletnią, mocną przyjaźń. Uzależnienie od niej jest okropne. Bardzo Ci współczuję, że w nie popadałaś, ale też gratuluję wyjścia z niego! Uczący, mądry wpis :-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Girly and sweet post!
    nice to meet you, following you from now
    I will be very happy if you follow me back :)

    alishapony.blogspot.ru

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja kuzynka strasznie się zmieniła odkąd gra w LOL'a, to przykre, ale nie zmienie jej skoro to lubi :)

    Zapraszam do mnie. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci obserwacji oraz komentarza. ☺ normalbutdidnot.blogspot.com (click)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jakoś nigdy nie lubiłam gier, szybko się nudzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja osobiście nie gram w gry komputerowe, ponieważ ani nie lubię, a tym bardziej nie mam na to czasu.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: asieekknowak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam jak mój brat był uzależniony od gier.. nikt się nie mógł odezwać jak grał bo mu odwalało..
    Kochana ja obserwuję Twój blog od dawna ♥
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądzę, aby to faktycznie było uzależnienie. To raczej typowa chwilowa fascynacja,mocne skupienie się na osiągnięciu wyznaczonego celu. A kiedy już go osiągamy urok danej czynności przemija. Prawdziwe uzależnienie nie mija z dnia na dzień i nie jest wynikiem znudzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiałam grać w simsy, ale uzależnieniem bym tego nie nazwała ;d

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubię grać w simsy, ale na pewno nie jest to uzależnienie. Na ogół w ogóle nie gram w gry, ponieważ nie sprawia mi to przyjemności (wykluczając simsy :D)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie mi się LoL ładuje elo elo XD
    Jestem uzależniona jak cholera, ale nie chce się z tego leczyć ok XD

    Pozdrawiam!
    Czarny Kotyszek

    OdpowiedzUsuń
  11. Teoretycznie każdy ma swoje uzależnienie,problem pojawia się wtedy,gdy ma ono negatywny czy wręcz destrukcyjny wpływ na nasze życie. wtedy warto podjąć walkę i to zależy jaki człowiek ma charakter i motywację. Wielu osobom udaje się samemu z tego wyjść. Inni potrzebują pomocy specjalisty. Jednak najlepszym rozwiązaniem jest praca nad przyczyną,bo właśnie uzależnienie zawsze jest ucieczką przed czymś. jeśli coś się gdzieś wali w życiu to otwiera się bramka dla uzależnienia.

    OdpowiedzUsuń
  12. I`m in love with LOL!! XD<3

    http://mywonderland-xoxo.blogspot.rs/2016/11/diy-bath-bombs.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz racje!
    Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba mieć umiar.
    Ja osobiście nie lubię grać w gry, ale za to mam takie małe uzależnienie od youtuba.
    Natomiast nie jest ono jeszcze tak zaawansowane jak u ciebie.
    Jeżeli będziecie chcieli usłyszeć moją historię to zapraszam na mojego bloga i zasygnalizowaniu tego w komentarzu.
    W wolnej chwili zapraszam do siebie!
    http://olgv-kos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Dokładnie umiar to podstawa we wszystkim!
    Ja nie gram w żadne gry bo jakoś mnie to nie kręci:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie jakoś nigdy specjalnie nie ciągnęło do gier ;)
    ZAPRASZAM DO SIEBIE ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś można powiedzieć również byłam od nich uzależniona, ale wyrosłam z tego ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo łatwo wpaść w nałóg. Tak na prawdę uzależnionym można być od wszystkiego. Wystarczy się wkręcić, a później idzie samo- nie potrafimy myśleć logicznie :)
    co do gier- miałam z nimi drobny epizod w wieku gimnazjalnym :) z wiekiem przeszło samo :P
    pozdrawiam
    www.zyciejakpomarancze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja grałam w LOLa dość często, ale na szczęście już mi przeszło. Można robić wszystko, ale z umiarem :)
    dobrze, że z tego wyszłaś :)

    pozdrawiam,
    http://inspirujace.eu/blog

    OdpowiedzUsuń
  19. Sama pogrywam w gry komputerowe i miałam podobny okres do Ciebie :) wbijanie lvl, nowe sprzęty itp. :) Teraz co prawda także gram, ale o wiele wiele mniej :) Mam już trochę inne zainteresowania, którym niestety też poświęcam ZA DUŻO czasu - cięzko u mnie złapać kompromis :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetnie piszesz, podoba mi się! Mieszkasz w Holandii? Belgia pozdrawia, obserwuje <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Hi dear!
    I like your blog so much!
    Thank you for comment in my blog and follow :)
    Followed you back :)

    Love,
    Valeria

    valerianest.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedyś byłam uzależniona od gier komputerowych. Najczęściej grałam wraz z sąsiadem. W sumie to on mnie w to wszystko wciągnął. Ale z biegem czasu zaczynało mnie to już nudzić i też dzięki rodzicom (zabraniali mi tyle siedzieć na kompie) skończyłam z tym nałogiem :)
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem uzależniona od jedzenia :)
    agnieszka-gromek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Czasami też lubię pograć w gry ;p
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Rzadko się zdarza żeby dziewczyna była aż tak pochłonięta grami, ale to słodkie hehe :)
    Ja pamiętam jak bracia włączyli gre i nagle musieli wyjśc i miałam chodzić w kółko wokół tej fontanny :D pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię tego typu posty, miło się go czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie grałam dużo w gry. Jedyna gra, która mi się spodobała to simsy hehe. Miło się czyta twoje wpisy. Przy okazji zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakieś 2 lata temu grałam w jedną grę na komputerze. Bardzo ją lubiłam ale już z tego wyrosłam i nie gram w żadne gry. Nawet na telefonie żadnej nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Huh, ja mojego chłopaka poznałam grając w LoLa XD
    W taki amok nie wpadłam nigdy choć owszem, zdarzały mi się dni, gdy w wakacje zwłaszcza grałam dużo. Z resztą, do dziś to ma miejsce, z tym, że mi się po jakimś czasie coś męczy, robię się zmęczona - i odkładam. W życiu nie wyrobiłabym 15 godzin przed komputerem. Fizycznie nie dałabym rady. I ej, 3 godziny grania w tygodniu to bardzo malutko. Ja, osoba kompletnie nie potrafiąca grać robię to w większej ilości XD
    Btw. gram w Lola od 2011, "poważniej" od 2012 i cały czas oganiam aż jedną linię... <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham gry komputerowe i też w sumie zaczęło się od lola, wcześniej grałam w coś, ale szybko mi się nudziło, później poznałam lola i potem to już poleciała lawina i grałam w wiele innych gier. To prawda może być to uzależnienie, ale ostatnio nie mam na to czasu i przyłapałam się na tym, że ciągle myślę o graniu i nawet ostatnio mi się śniło, że gram w lola, a nie grałam chyba już ze 3 miesiące, chyba trzeba zacząć znowu. Statystyki kłamią xd

    http://kuraibanii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja lubię grać w simsy i simcity. Kiedyś też dużo czasu umiałam w nie grać, teraz już mniej. Bardzo fajny post, lubię takie czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jedyne w co gram to simsy i assassin's creed :D Za to kawa to moje odwieczne uzależnienie!Bardzo fajny post! Uwielbiam takie czytać! Obserwuję ^^
    pozdrawiam http://rose-mary-rozkminia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja gdy zacznę grać w jakąś grę to mega się w nią wciagam...potrafię siedzieć godzinami i w nią grać, ale na szczęście bardzo szybko mi się one nudzą😁 https://pauliablog.blogspot.com/m=1

    OdpowiedzUsuń
  34. Sama grałam w lola dużo za dużo. Na szczęście mi przeszło, z czasem zrozumiałam, że są inne ważniejsze rzeczy niż gra. Czasem tylko coś mnie podkusi na jeden meczyk, ale to na szczęście już rzadko. ;)

    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń

By.EcnelisBlog. Obsługiwane przez usługę Blogger.
♥ Zaobserwuj mojego bloga, jeśli Ci się spodobał
♥ Podaj w komentarzu link do swojego bloga a go odwiedzę
♥Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy