Z kącika Chińczyka # 1 - Wycieczka do ChinaTown, ośmiornica, Hello Kitty oraz wróżkowy trunek


Witajcie!

Jak już mogliście zauważyć, interesuje mnie kultura Azji, a co się z tym wiąże? Azjatyckie jedzenie! W dzisiejszym poście chciałabym ,,zrecenzować'' dla Was kilka miejscowych przekąsek, które z pewnością wzbudzą w Was interesujące uczucia.  No to co? Zaczynamy! 

Słowem wstępu...

Od samego początku kiedy zaczęła się moja fascynacja Azją chciałam spróbować czegoś pochodzącego z tamtych regionów. Tak zaczęły się moje poszukiwania różnych smakołyków. Z czasem wynajdowałam różne dziwaczne potrawy, które wzbudzały we mnie mieszane uczucia. Ale nie ocenia się książki po okładce, prawda? Wszytko należy spróbować aby móc o tym podyskutować.


Mieszkając w Polsce pewnego razu zamawiałam mangi z jednej z popularniejszych stron internetowych- Yatta . Znalazłam tam zakładkę z różnorakimi przekąskami, a w nich królujące rozsławione Pocky! W prawdzie cena ok 8 złotych za paluszki oblane czekoladą nie jest zbyt zachęcająca. Ale przecież nie można wybrzydzać skoro jest to dobra okazja aby się z czymś poznać. Tak czy inaczej zamówiłam oto te paluszki. Było to jednak tylko jednorazowo, a powód jest chyba wszystkim dobrze znany- CENA.

To wszystko sprawiło, że przygotowałam dla Was moi drodzy czytelnicy. Serię, w której będę pisać recenzje równych przekąsek z Azji. W każdym poście postaram się aby pojawiły się: jeden napój, słona przekąska, co najmniej 2 słodycze.  

ChinaTown

Tutaj w Holandii są ludzie z każdego zakątka świata (o czym kiedyś pojawi się post). Oczywiście nie zabraknie tutaj Azjatów. A jak dobrze wiemy jest to taka kultura, która lubi szanować i pokazywać innym swoje tradycje. Dlatego też podczas jednego z nudnych wieczorów wynalazłam jedno miejsce w moim mieście- CHINA TOWN. Wcześniej już słyszałam, że takie miejsca znajdują się np. w Niemczech. Jednak nie przypuszczałam, że dane będzie mi mieszkać blisko jednej z takich dzielnic. 
Jak też możecie przypuszczać w tej dzielnicy znajduje się wiele restauracji, sklepów spożywczych. Można też tutaj znaleźć Chińskiego fryzjera, masażystę oraz akupunkturę. Wiele sklepów niestety zostało pozamykanych z powodu nie małej konkurencji. 

Moje odczucia


Będąc tam za pierwszym razem kompletnie zgłupiałam, nie wiedziałam gdzie najpierw wejść. Gdy wokoło mnie przechodzili Azjaci, mogłam się poczuć przez chwilę jakbym znajdowała się w ich ojczyźnie. Naprawdę fajny smaczek dla fanów tej kultury. Po tym jak udało mi się ochłonąć weszłam do pierwszego lepszego sklepu spożywczego. Moje oczy błyszczały wręcz pod wpływem widoku milionów produktów jakich dotychczas dane było mi oglądać w Google Grafice. Nie zastanawiając się zaczęłam latać między półkami i szukać interesujących mnie produktów. Było tego naprawdę wiele. Szczęściem miałam odłożone trochę pieniędzy bo inaczej musiałabym obejść się ze smakiem. Co do cen...pewnie Was to interesuje. W moich oczach są naprawdę zadziwiająco niskie. Jeśli by to porównać z pierwotnymi cenami jakie można spotkać w Japonii, to są niemalże identyczne. Zresztą nie przedłużając przejdźmy do części, na która najbardziej czekacie!


1. Chrupiąca ośmiorniczka 

Nazwa: Tako Chips- Seafood Flavor.

Cena: Ok. 60 centów (2,40 zł)
Kraj pochodzenia: Korea
Wygląd: Opakowanie jest naprawdę urocze, od razu przykuło moją uwagę. Jednak coś co najbardziej mnie zachęciło do kupna to dość nietypowy kształt- ośmiorniczek.
Smak: Cóż szczerze powiedziawszy nie wiedziałam czego mam się spodziewać po chipsach o smaku ośmiornicy. Nigdy w życiu nie jadłam krewetek oraz owoców morza, więc też nie miałam punktu odniesienia( przyznaję się bez bicia). Po otworzeniu paczki unosił się dość intensywny rybi zapach, który trochę sceptycznie nastawił. Jednak nie zawiodłam się! Chipsy te miały rzeczywiście obiecany kształt. Ich smak nie był tak samo intensywny jak zapach ( na szczęście), był porównywalny do smaku takiego sproszkowanego łososia. Na pewno przypadną do gustu fanom ryb.
Ocena końcowa: 6/10 Osobiście nie jestem fankom rybnych wytworów, jednak smak jest naprawdę interesujący. Kilka chipsów można zjeść ze smakiem, natomiast przy większej ilości mogą zemdlić.

2.Aloes+ brzoskwinia+jogurt=raj?

Nazwa: Yogur de Savila- Peach
Cena: Ok 1 euro (4 złote)
Kraj pochodzenia: Korea
Wygląd: Mimo swojego minimalizmu jest bardzo ujmujący, w dodatku jego kolor- Czy tylko mi skojarzył się z jakimś napojem, który piją wróżki? Brakuje tylko pływającego brokatu.
Smak: Długo odkładałam degustacje tego oto trunku, sama nie wiedząc dlaczego. Osobiście jestem ogromną fanką tych zwyczajnych napojów aloesowych. Dlatego też wydawało mi się, że i ten wariant pokocham. Jednak czy faktycznie tak było... Smak przypomina niemalże takie polskie cukierki jogusie (które swoją drogą uwielbiam) Standardowo jak w normalnych aloesowych napojach znajdują się tam małe kawałeczki aloesu. Musze przyznać, że spodziewałam się trochę więcej po tym. Czuć zdecydowanie taki sztuczny posmak.
Ocena końcowa: 7,5/10 aby wypić jednorazowo- SUPER, aby pić to litrami- niestety odpada.

3.Hello Kitty jest wszędzie!

Nazwa: (niestety nie znam japońskiego więc...) Paluszki oblane truskawkową czekoladą
Cena: 0 (była to nagroda, którą udało mi się wygrać w losowaniu na jednym z konwentów ( czekajcie uważnie na post o tej tematyce)) 
 Kraj pochodzenia: Japonia
Wygląd: Ahh, moja miłość do Hello Kitty zaczęła się gdy byłam malutkim dzieckiem, czy trzeba dodawać coś jeszcze...? Wykończenia pudełka są nieziemsko urocze.
Smak: Tradycyjnie sam paluszek przypomina ten od Pocky. Czekolada bardzo smaczna, czuć w niej takie prawdziwe truskawki, nie takie sproszkowane. W dodatku są w niej zanurzone takie małe drobinki truskawek.
Ocena końcowa: 8/10 Przyjemne paluszki, jednak nie jest to jakiś przełom.


4.Prawdziwe winogrona 

Nazwa: QQ-grape (żelki)
Cena: Nie więcej niż 80 centów (3,20 zł)
Kraj pochodzenia: Chiny 
Wygląd: Klasyczne opakowanie, niczym specjalnym się nie różni od innych. Miłym zaskoczeniem było dla mnie gdy okazało się iż żelki mają formę kiści winogron.
Smak: Już wcześniej słyszałam, iż Azjatycki smak winogrona w słodyczach jest czymś niesamowitym dlatego też postanowiłam sobie, że gdy tylko znajdę coś o tym smaku to zostanie to przez mnie zakupione. To też sprawiło, że postawiłam wysoko poprzeczkę temu produktowi- nie zawiodłam się. Bardzo soczyste, nie przesłodzone, co ostatnio często się zdarza producentom żelków. Mięciutkie, osobiście wolę taki rodzaj żelków od łamiących zęby Haribo.
Ocena końcowa: 9/10 Gdy będę miała okazję to z pewnością kupię je jeszcze raz.

Tym oto sposobem doszliśmy do końca zestawienia Azjatyckich przysmaków, które dla Was przygotowałam. Który z produktów chcielibyście spróbować? Czy coś Was zaskoczyło? 
Jeśli macie jakieś propozycje lub znalezione produkty, które mogłabym spróbować piszcie w komentarzu, z chęcią podejmę wyzwanie! :) Do następnego postu moi drodzy!

18 komentarze:

  1. Przyznam, że bardzo ciekawy post. Ostatnio byłam w Chinatown w Londynie. Pozdrawiam i zapraszam do nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :) Z chęcią bym się tam wybrała tym bardziej,że Londyn jest na mojej liście miast do zwiedzenia <3

      Usuń
  2. bardzo ciekawy post. Kultury Azji ogólnie są bardzo ciekawe i wiele można by o nich napisać :) zazdroszczę życia w Holandii- ja mieszkałam tam jakiś czas, obecnie jestem w Polsce, ale za NL cały czas mi się tęskni ;)
    pozdrawiam
    www.zyciejakpomarancze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S dodaję do obserwowanych :)

      Usuń
    2. Bardzo mi miło to słyszeć :) To prawda, są znacznie inne od tych naszych- Europejskich. Ja teraz właśnie męczę straszną nostalgię do Polski. Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  3. Ale mam teraz smaka na te żelki winogronowe haha moja przyjaciółka była w chinatown w Londynie i mówiła że było świetnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję rozdanie, może się tam pojawią więc będziesz mogła je skosztować :3 Takk, zupełnie jakby się było w innym świecie.

      Usuń
  4. Największą ochotę mam chyba na Yogur de Savila- Peach:) Wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie jadłam chińskich słodyczy ale też słyszałam że smak winogronowy jest pyszny. Chyba zamówie też żelki QQ i też wolę mięciutkie żelki niż takie twarde
    Pozdrawiam
    love-styl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam kilka postów na twoim blogu i bardzo mnie zainteresowałaś tymi smakołykami, jak i postem o twojej szkole w Holandii ! Super blog :) Obserwuję ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Miło mi, że tak uważasz <3

      Usuń
  7. fajnie że mieszkam w Holandii, ja mieszkam w Anglii ale chciałam by pojechać do Amsterdamu.
    Także interesuję się kulturą Azji:) I słyszałam o tej stronce Yatta. :)


    little-jay999.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anglia też wydaję się być całkiem miłym krajem. Amsterdam to szalone miasto. Miejsce gdzie wszystko jest dozwolone :D W takim razie mamy coś wspólnego :3

      Usuń
  8. Miałam okazję spróbować japońskich łakoci, ponieważ wysyłał mi je znajomy z Japonii. Niestety już nie utrzymuję z nim kontaktu.

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, bardzo chciałabym mieć kontakt z jakąś osobą mieszkającą w Japonii <3

      Usuń
  9. Cześć kochana :)
    Przyznam się szczerze, że miałam okazję spróbować wszystkiego oprócz tych smakowicie wyglądających winogronowych żelek i muszę przyznać, że wszystko mi smakowało, przy następnej możliwej okazji na pewno kupię kilka kolejnych smakołyków :)
    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do siebie: http://nelcziik.blogspot.com/
    + obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :)
      Oo w takim razie musimy mieć dość podobny gust co do wybierania produktów :) Bardzo zdziwiło mnie przy tych żelkach, że cena była nawet tańsza od takich normalnych Europejskich żelków. Mam nadzieje, że uda Ci się je dorwać :)
      Również Cię pozdrawiam

      Usuń
  10. Świetny pomysł na posty <3 Na pewno zakupię sobie te żelki *0*

    OdpowiedzUsuń

By.EcnelisBlog. Obsługiwane przez usługę Blogger.
♥ Zaobserwuj mojego bloga, jeśli Ci się spodobał
♥ Podaj w komentarzu link do swojego bloga a go odwiedzę
♥Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy